|
POST NA FORUM:
Pamiętam pierwszą taką wyprawę, trwała z pół godziny, a do domu przyniosłem trzy ziemniaki (dla mamy, taty i siebie) FORUM SIĘGA W GŁĄB PAMIĘCI: ***Dziecko idzie do ciotki po umówiony schab, a przynosi sadło (era braku nawet zwykłych telefonów). Nie pytajcie jak to zrobiłem. :D ***Ja się absolutnie nie dawałam wysłać do piwnicy. Darłam się, że tam straszy i żądałam aby ktoś poszedł ze mną. Wobec absurdalnosci takiego wyjścia do piwnicy chodził mój brat, sam. ***Ja do piwnicy też nie, ale kiedyś mama wysłała mnie po ocet. Sklep był całkiem blisko, ale i tak zapomniałam co miałam kupic. Wróciłam na podwórko i krzyknęłam: mamo!!! Gdy mama ukazała sie w oknie (III piętro) krzyknęłam: Co mam kupić ocet, czy spirytus? ***:D Ja do dzisiaj nie chodzę do piwnicy sama :DD Ale bardziej ze względu na to, że mogłabym jakiegoś szczura spotkać... BTW ostatnio to była żaba ***Brzydziłam się pająków i stonóg, więc ziemniaki nabierałam wbijając w nie długi nóż (nie wiem co on robił w piwnicy) i zawsze przynosiłam takie dziurawe, czasem nawet na wylot. ***Mnie wysłano do kwiaciarni po kwiaty na imieniny mamy. Dali mi banknot 5000 zł (z Chopinem). Efekt? Wydane mnóstwo kasy, bo widać wydawało mi się mało (do wydania) - bukiety, pojedyncze kwiaty. Ofiarodawca miał niewyraźną minę, kiedy przyszłam z resztą i kwiatami :D:D:D Name: Komentarze: 05.02.2008 :: 20:38 :: 193.239.224.58 05.02.2008 :: 20:17 :: 83.15.252.195 05.02.2008 :: 20:07 :: 84.40.147.9 05.02.2008 :: 19:58 :: 193.239.224.58 05.02.2008 :: 19:23 :: 85.221.169.123 |