PRZEKLĘTY STAW I TUPIĄCE ŚLIMAKI
Link 03.07.2007 :: 00:00 Komentuj (0)
POST NA FORUM:
Witam. Czytam wątek o rozpustnych żabach i wcale mnie on nie bawi. Po pierwsze panicznie nie cierpię żab a po drugie mam je u siebie w stawie przy domu. Jak spokojnie sobie żyły to jeszcze nie było problemu. Pojawił się w tym roku. Od początku maja tak potwornie skrzeczą, że właściwie są tylko krótkie przerwy w ich hałasowaniu. Budzą całą dzielnicę, sąsiedzi też nie mogą spać przy otwartych oknach, bo one wręcz ogłuszają. Do tego roku odzywały się rzadko i było to nawet przyjemne, teraz natomiast stało się uciążliwe. Nawet kilka razy sąsiedzi zwrócili mi uwagę, że trzeba coś z tym zrobić. Zastanawiam się, co? Są dwie i mam wrażenie, że walczą o swój teren. Wystarczy, że jedna z nich przekroczy środek stawku, a druga już ją atakuje.Probowaliśmy przynajmniej jedną złapać podbierakiem i wynieść do pobliskiej rzeczki ale są sprytne i nie dają się odłowić.Wiem, że można się tym krzykiem ( nie rechotem - bo to są prawdziwe wrzaski)zachwycać, ale ja mam prawdziwy kłopot. Może mi ktoś doradzi, co z tm fantem począć?
FORUM WSPIERA, RADZI, UCZY, WYCHOWUJE:
***Uwielbiam żaby,ja odwrotnie jak Ty, przywoże żabki do siebie ale niestety więcej juz tego nie zrobie :-(( ...zaskroniec!
***No widzisz, możesz "oddać zaskrońca w dobre ręce". Stołówka czeka...
***Ja juz sie i do niego przywiązałam,nie oddam!
***Mieszkam na co dzień na dziewiątym piętrze, a przed blokiem rosną sobie topole. Sąsiadka z piątego zażądała, żeby je wyciąć, bo "draństwo szumi tak, że spać nie można".
***Może jakaś wyjątkowo szumna odmiana?
***To co ja mam powiedzieć, jak blisko domu zagnieździły się sroki, które od bladego świtu (o tej porze roku to raczej dość wcześnie) głośno użerają się z kotami polującymi na ich młode? Pozostaje mieć nadzieję, że trochę zmniejszą pogłowie ślimaków. Coś za coś.
***No i mamy dobrą cechę ślimaków, milczą!
***Ale trzaskają skorupki, jak się chodzi po trawniku. Błeee...
***Nie zazdroszczę! Chociaż ja wcale nie mam lepiej. Na świerku zagnieździły się dzikie gołębie (miot dwa razy w roku), na drugim świerku od tego roku gniazdo srok, w stawie żaby i wokół domu stada szpaków. Jak coś nie grucha to skrzeczy albo ćwierka jak oszalałe. Jeśli szpaki przylecą się kąpać do stawu to rejwach jest taki, że można oszaleć. Do tego labrador domowy wściekający się na gołębie (bo gruchają), sroki (bo kradną jego kości), wróble i sikorki(bo wyjadają kluski z miski). Co ja mam zrobić?? Wybić to wszystko? Dodam jeszcze do kompletu tabuny ślimaków (tupią!!!!). W zeszłym roku sąsiad miał jeszcze dwa pawie, ale oddał. Te dopiero wrzeszczały. A podobno na wsi jest cisza.
[szlag, ja właśnie dom na wsi buduję, z ogrodem, i w dodatku mam labradora...]
***Te tupiące ślimaki to taka wredna odmiana :))))))))
***Sprowadź rozwrzeszczanych, pijanych kibiców lub dresiarzy,a gwarantuję ci,że żabki same uciekną i to w podskokach.
[podesłała Dagmara - dzięki! :-)]

