PRAWIE ZABIŁ ZA KOTLETA...
Link 02.07.2007 :: 00:00 Komentuj (0)
POST NA FORUM:
Wyobrazcie sobie ze mój maz o mało mnie nie zabił za to że zjadłam jego kotleta!! to chyba juz szczyt glupoty by o to sie sprzeczac...a było tak, byłam na dworze wiadomo na swierzym powietrzu człowiek głodnieje wiec jak wruciłam do domu to weszłam do kuchni a tam został jeszcze po obiedzie kotlecik i co nałozyłam sobie zmiemniaczków z kotlecikiem i pochłonełam ..a on jak to zobaczył niczym diabeł w niego wstąpił o tego kotlecika wiecie co mozna sie kłócic o wszytko ale o kotlecika..??? ja jestem w szoku aaa jeszcze mi mój mąż zapowiedział ze nie bedzie sie do mnie odzywał bo ja powinnam sie zapytac czy mój łaskawy mąż ma ochote może na tego kotlecika i potem gdyby jednak nie mial mogłabym go zjesc. .mhmh jak dla mnie to powalone. Co wy na to..???
FORUM WSPIERA, RADZI, UCZY, WYCHOWUJE:
***Musisz teraz załozyć worek pokutny, posypac włosy popiołem i zanieść mu tego kotleta jak ci wyjdzie z drugiej strony
***A potem połóż się w nogach przykryta gazetami a rano zjedz suchy chleb dla konia i popij wodą z kranu
***Jezeli to historia prawdziwa,to oczywiscie ze maz ma racje.Boli gi na 100% nie to,zes zzarla ten kotlet,ale twoj egoizm...To jest ten prawdziwy bol...
***Tak sobie mysle czy pod plaszczykiem z kotleta (!) nie kryje sie walka o terytorium. niby wszystko mamy wspolne bo jestesmy malzenstwem ale granice musza byc. chocby kotletem znaczone.
***Swoja droga to moze trzeba bylo zwrocic. od razu by mu fochy przeszly

