PĘPOWINA, LODY i MĘSKIE SKARPETKI
Link 09.06.2008 :: 10:01 Komentuj (7)
POST NA FORUM:
Mój prawie 40-letni facet został z okazji Dnia Dziecka zaproszony przez swoich rodziców na lody. Nie był to żaden żart - oni zwyczajnie postanowili obchodzić z nim dzień dziecka. Dostał od nich książkę z odpowiednią dedykacją i skarpetki. Co o tym sądzicie? On jest nienormalny, czy w tym wieku faceci po prostu tak mają? On jak najbardziej poważnie przyjął ich zaproszenie. Zastanawiam się czy jest szansa na normalne życie z takim facetem. Co o tym sądzicie? Spotkał się ktoś już z takim dziwnym zachowaniem?
FORUM ZASTANAWIA SIĘ GŁĘBOKO:
***U nas w warszawie przywozimy od rodzicow tylko tuszonki i kompoty, bo wyjsc razem to obciach
***Ło matko, co za dziwy! Dorosły facet jest dzieckiem swoich rodziców! Dorosły facet lubi lody! Dorosły facet lubi gdzieś wyjść z rodziną! Co to za dziwne i straszne rzeczy! Aż mi się wierzyć nie chce.
***A co mial mu ojciec z matka zafundowac-odwiedziny burdelu, zwiedzanie torunia(radio ma,ryja), albo ojczyzny myszki mycki?
***Myślę, że jesteś zazdrosna, że od swoich nic nie dostałaś.
***Ale ty jakaś dziwna jesteś, zamiast się z facetem serdecznie uściskać z okazji dnia dziecka...
***A czemu on w wieku 40 lat nie ma jeszcze swoich dzieci? Czemu nie zostałaś zaproszona razem z nim? Czemu on nawet bez zaproszenia - jako oczywistą oczyistosć nie zabrał Cię ze sobą? Dziewczyno, uciekaj szybko póki możesz i nie trać na niego czasu
***Może dlatego, że nie chce, by ich matka zabraniała im chodzić z dziadkami na lody...
***Czy pójście gdzieś z rodzicami to już pępowina?? a może w wieku 30 lat powinno się rytualnie spalić numer do matki, na znak nowego samodzielnego życia. a rodziców widywać tylko kiedy dzieci przyjdą popilnować.
***Ja mam takiego kumpla w pracy co codziennie 15.15 zabiera się do domu do mamy na obiad (prawie 40 dychy) nie ma szans żeby cos mu wypadło innego codziennie 15.15 w smochóe na obiad do mamy, w niedzielę zawsze z mamą na zakupy, mieszka oczywiście oddzielnie - kawaler co nie dziwi.
***Bo lepiej by było, gdyby jeździł do pubu, po obiadku walił setę, a na koniec zgłaszał się do agencji towarzyskiej...
I jeszcze ponad 200 postów TUTAJ

