DOBRO WSPÓLNE, CZYLI ŻYCIE NA STANCJI
Link 18.04.2008 :: 10:48 Komentuj (5)
POST NA FORUM:
Kiedy szukałam współlokatorki, wyraźnie prosiłam o "spokojną". Spokojnie było przez pierwszy miesiąc. Nie, żeby robiła jakieś dzikie imprezy. Jest całkiem sympatyczna, można pogadać, sprząta po sobie. Są dwa: ale. Po pierwsze: podbiera mi moje kosmetyki. Po drugie: całe tabuny ludzi przewijają się przez nasze mieszkanie. I to nie w normalnych popołudniowych godzinach, ale właśnie: przyłażą o północy, siedzą do czwartej nad ranem, wcale nie zachowują się cicho, słuchają głośno muzyki, rechoczą się na całe mieszkanie. Poza tym szlag mnie trafia, gdy jej chłopak łazi po mieszkaniu tupiąc tymi kopytami o ziemię, sąsiadów na dole szlag musi trafiać. Żadne prośby i groźby nie działają, mimo że wielokrotnie prosiłam, żeby nie zapraszała gości w godzinach nocnych, a jeśli już przyłażą, niech będą cicho. Cóż, dlaczego ja się nie wyprowadzę? Bo ja znalazłam mieszkanie - to raz. To ja mam dobre relacje z właścicielką - to dwa. Bo podoba mi się widok za oknem i dojazd na uczelnię. Jak ją zachęcić do wyprowadzki? Mogę zacząć łazić z papierochem po całym mieszkaniu, gdyż wiem, że ona jest osobą niepalącą na przykład. Nie mogę powiedzieć po prostu: "Kobito, weź się wyprowadź". Czy mogę?
FORUM WYRAŻA DALEKO POSUNIĘTĄ EMPATIĘ:
***Masz taka wspaniala kolezanke, chlopakow ci do domu przyprowadza, zamiast korzystac i jej dziekowac, to ty sie jej pozbywasz. Czy ty napewno slusznie postepujesz?
***Tak, bo oni mi się nie podobają. Sąsiad z bloku naprzeciwko mi się podoba.
***No to ta twoja kolezanka rzeczywiscie zadobra nie jest, skoro przyprowadza tylko takich chlopakow ktorzy sie tobie nie podobaja. Postaw jej ultimatum. Albo ladni chlopcy tylko, albo zadnych.
***Przestań się myć i zacznij symulować chorobę psychiczną. Sama się wyprowadzi. Możesz też opowiedziec jej o swojej fascynacji ciemnością i zmarłymi. Efekt powinien być j.w.
***Przeciez to proste jak konstrukcja cepa. Dziewoja zwyczajnie stara sie Ciebie wykurzyc z mieszkania. Pewnie uciazliwa jestes.

