BROŃ BIOLOGICZNA DOMOWYM SPOSOBEM
Link 05.07.2007 :: 00:00 Komentuj (0)
POST NA FORUM:
Dlaczego ogórek nie śpiewa?! No dlaczego,żesz zielona jego mać! Od kilku dni,wyczułam niepokojącą obecność czegoś obcego w mej lodówce.Ponieważ pracowałam,nie miałam czasu bliżej się przyjrzeć alienowi...Wywaliłam wędliny,masło itp...warzywa jem na bierząco... Ale dziś,już na maxa wkurwiona,niepokojącym partyzantem,wywaliłam z lodówki wszystko.I co się okazało?Na samym dole pojemnika na warzywa,przygniecony kartonem mleka (zamknietego), leża zwłoki ogórka,który popularnie w sklepach nazywany jest "świeżym".Biedak ciężar go przygniótł,oddał soki i skonał... Nie wiem jak długo konał,ale był praktycznie nie do wykrycia...tak sie skubany zespolił z otoczeniem...
FORUM ŁĄCZY SIĘ W BÓLU:
***Przygniotła ogórasa kartonem mleka i się dziwi że nie śpiewa.. Ciekawe czy Ty byś śpiewała jakby CiE proporcjonalnym ciężarem przygnietli..
***No chociaz jeczalabym cichutko.... Ale tak od razu,to bym wrzasku narobila na caly Kurort!
***Biorąc poprawkę na wypuszczenie wszystkich soków zaraz po przygnieceniu prawdopodobieństwo wydania przez Ciebie choć najdrobniejszego dżwięku >paszczowo< bliskie jest zeru ;P
***No taaa jedynie co mu pozostalo,zeby zaznaczyc swa obecnosc,to wydzielenie ohydnego odoru... Juz pedze wyjmowac go ze smieci i sprawic mu pogrzeb godny bohatera! ;DD Tylko z czego trumienke mu zrobic?;DD
***Z kartonu po mleku
***Wy tu smichy chichy, a toż wszak dzielny warzyw poległ i trza by było choć troche powagi zachować. Wstyd mi za was
***Ja jestem lepsza w produkowaniu broni biologicznej:D dziecie na wielkanoc produkowało pisanki na jajach na twardo. Byłam taka dumna z dzieła dwuletniego szkraba, ze je zostawiłam na pamiatke zapominajac że to nie wydmuszki:) sprzątałam dzisiaj i odkryłam na rzadko odwiedzanej półeczce koszyczek z tymi slicznosciami, przy wyjmowaniu jedno mi upadło: HUUUUUUUKKKKK, SMMMMMMRÓÓÓÓÓÓÓD, ze hej!!!!
***O karwa .Ide do pokoju syna,szukać pisanek:P
***W mojej lodówce stał kiedyś tajemniczy garnek. Długo stał. W końcu odważyłam się podnieść pokrywkę..... Penicylina wychodowana na ugotowanym makaronie prawie już wychodziła....
[KMW serdecznie dziękuję za odgrzebanie jednego z moich ulubionych wątków, przepraszam i pozdrawiam ;-)))))))]

