|
POST NA FORUM:
Co to był za okropny czas!! Czuliśmy się jak w więzieniu przez te długie miesiące. Jednak teraz już jestem przekonana, czym jest prawdziwa miłość. To cos co nie trafia się co dzień i nie każdemu. Ja jestem taką szczęściarą. Nie wiem czy pamiętacie, jak wspominałam że mój mąż (znany pianista) sprzeniewierzył cały nasz majątek. Długo to trwało, ale jednak się zrehabilitował. Zanim to się jednak stało, musieliśmy wyjechać z kraju. Mieszkaliśmy przez ten czas okropnym miejscu na wschód od Polski. Tam dopiero panuje bieda i ubóstwo. Nawet o dobrą osobę do prowadzenia domu było trudno. Na szczęście kiedyś biegle władałam językiem rosyjskim, inaczej nie poradziłabym sobie w wydawaniu poleceń, bo Rosjanki są nieco gnuśne i leniwe. Nie zależy im, aby swą pracę wykonywać dokładnie i roztropnie, tak abyśmy byli zadowoleni. Nie było czasu żeby wydziwiać, zabraliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy i udaliśmy się na obczyznę. Naszymi sprawami w kraju zajął się zaprzyjaźniony prawnik. Wstyd się przyznać, ale Ambroży odegrał się w kasynie, więc mogliśmy pospłacać większość naszych długów. Zaklinał się na wszystkie świętości, że ocali naszą rodzinę, nie pozwoli nam na cierpienie, bo na nie nie zasługujemy. W imię wielkiej miłości postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Zaufałam Mu, choć wiedziałam że to nie mądre zdawać się na łut szczęścia, tym bardziej że to hazard. Ale udało się. Przede wszystkim ocalał nasz dom. Piękne urocze miejsce idealne wręcz do wychowywania naszego syna Januarego. Mój Ambroży poddał się terapii i zdaje się nie ma już problemu z hazardem, jednak ciągle się o niego niepokoję, gdy powrót z koncertów opóźnia się. To taki dobry człowiek, wierzę że wytrwa w postanowieniu, tym bardziej, że w tej intencji zamówiliśmy Mszę Świętą, podczas której Ambroży leżał krzyżem przed ołtarzem. Co prawda mamy teraz gorsze auto, ledwo się zapakujemy na weekendowe wyjazdy, tym bardziej że bagaż Januarego jest sporych rozmiarów a dodatkowo przecież podróżuje z nami nasz kot (jeszcze z panieńskich czasów). Jednak gdy tak patrzę jaki Ambroży jest teraz spokojny i szczęśliwy, jak gra kołysanki na dobranoc naszemu synowi, jedyne czego pragnę, to dać mu jeszcze jednego syna. Wyznał mi kiedyś w alkowie, że bardzo by go to wzbogaciło wewnętrznie, mimo że przyjście na świat naszego maleństwa, przypłaciłam cesarskim cięciem i blizna przypominajaca mi trudy 9 miesiecy kiedy nosilam owoc milosci pod sercem. Pisze to wszystko po to, aby te z Was, które przeżywają chwilę zwątpienia w miłość, nabrały sił i walczyły o szczęście Waszej rodziny. Naprawdę warto. FORUM WSPIERA, I TO JAK: ***Obawiam się, że nieco za mocno nakręciłaś włosy na wałki .... ***Proponuję ubiegać się o pracę w ekipie scenarzystów "Mody na sukces" ***Urzekla mnie twoja historia... [Belladonnę wyśledziła Syriana - dzięki ;-)))))] PS. Swoją drogą mam poważne przypuszczenia, że Belladonna dowiedziała się o tym, że stała się gwiazdą tego bloga, i postanowiła wznowić działalność z tego właśnie powodu. Nie wydaje się Wam to prawdopodobne...?? ;-)))) Name: Komentarze: |