Masz problem? Napisz post na forum...

Najlepszym "Wujkiem Dobra Rada" jest dzisiaj forum internetowe. Masz problem - napisz post na forum, na pewno ktoś już tego doświadczył i wspomoże światłą radą... Niektóre warto zachować dla potomnych, bo wyprzedzają swoje czasy o epokę. Albo i dwie ;-). Zachowuję oryginalną pisownię, składnię, oraz zawartość merytoryczną wypowiedzi. Motywy osób poszukujących i udzielających online porad, wsparcia i informacji na forach internetowych są mi kompletnie obojętne, ich samopoczucie po odzewie forum na zacytowane posty - również.

Masz coś ciekawego? Podziel się: wspoludzial@gmail.com

Uprzedzam lojalnie, że opublikuję tylko to, co mnie rozśmieszy :-)

UWAGA: NIE udzielam pomocy, a wszystkie maile z prośbami o radę zostaną upublicznione



<-- starsze wpisy

A NA NIEDZIELNY OBIAD BĘDZIE...

Link || kategoria: eMatka || 13.05.2019, 08:53 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Sara Boruc zje swoje łożysko.
Zrobiła już kapsułki a z reszty uformowała serduszko , które umieściła w fioletowym, tiulowym woreczku. A Wy, Emamy, jadłyście łożyska?


FORUM WSPINA SIĘ NA WYŻYNY EMPATII:
***Tak. Co tydzień na niedzielny obiad mamy łożysko

***Z MICHĄ sałaty, jak na ematkę przystało?

***U mnie hitem są kotleciki z lożyska.Cytując klasyka- przepyszne.

***My dodajemy zamiast daktyli do przepysznego jagielnika

***Chce mieć pod ręką jakąś przegryzkę na potem?

***Albo dekorację.

***Ewentualnie woreczek zapachowy, takie nowoczesne pot pourri.

***W kapsułkach??
Też mi wyczyn!!
Ja zjadłam na surowo, zaraz po porodzie, tak jak wszystkie inne ssaki.

***No właśnie miałam wizję jak na tym łożu porodowym tak szarpie zębami...

***Gdyby skonsumowała cudze, popełniłaby cudzołożysko.
Jakby nie było, kul.
Z drugiej strony, najpierw powinna łożysko ochrzcić, pobłogosławić i poświęcić. Po czym udusić na wolnym ogniu w wodzie święconej, z dodatkiem mirtu i wątróbki z bożej krówki.

***A pępowinę przegryzła?

***Zrobiła spagetti

***Ja nie wiem, na jakie paliwo ci ludzie chodzą.
Pamiętam, kiedy miałam noworodki. Zrobienie sobie kanapki i ogarnięcie otoczenia na poziomie minimum to był wyczyn. Skąd się bierze energię na preparowanie łożyska na suplementy diety i DIY craftowe pamiątki?

***Łożyska nie jadłaś, to i energii mało. Na początku trzeba zjeść parę kęsów i dopiero brać się do pracy z resztą. Tylko trzeba się powstrzymać, żeby nie zjeść wszystkiego, choćby kusiło, bo pamiątek nie będzie.

[LINK]

GOŁĘBIA MASAKRA SAMOCHODEM

Link || kategoria: przyroda || 17.04.2019, 12:49 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Jechałam dzisiaj rano samochodem z kolegą męża. Słabo go znam, wprowadził się na nasze osiedle w zeszłym miesiącu. Z mężem znają się z pracy. Mąż poprosił go, czy nie podrzuciłby mnie dzisiaj rano do pracy. Zwykle jeżdżę autobusem, ale dzisiaj musiałam zawieść prawie 10 kg ładunek, dość nieporęcznie zapakowany a komunikacją miejską to prawie godzina. Kolega męża miał przejeżdżać akurat tamtą trasą, mąż wychodził 2 g. wcześniej, więc jakoś się porozumieli i on mnie podwiózł oraz pomógł z wniesieniem ładunku do samochodu a następnie wyjęciem go i dostarczeniem do pracy. Wszystko szybko i sprawne, mężczyzna uśmiechnięty i życzliwy, ale zasmuciło mnie wydarzenie w trakcie przejazdu. Jechaliśmy jedną z bocznych ulic, 50-60 jak mi się zdaje i nagle z boku wpadł na szybę gołąb. W sumie to leciał z naprzeciwka pod kątem dość szybko, po obu stronach drogi krzewy z gałęziami ograniczające widoczność i pole manewru, tak sobie to przynajmniej tłumacze. I walnął w szybę, samochód duży SUV, może myślał, że tam nie ma nic i "przeleci" przez środek. Sama nie wiem. W każdym razie solidnie uderzył, odrzuciło go na bok drogi, my jechaliśmy dalej. Ja w szoku, kolega męża powiedział tylko "coś takiego", włączył wycieraczkę i spryskiwacz (szyba nie uszkodzona). Wiem, że nic takiego się nie stało, takie sytuacje się zdarzają, ale jakoś mi szkoda tego gołębia, mam wyrzuty sumienia, że nie poprosiłam go żeby się zatrzymał. I jakiś dziwny uraz mam do faceta, że kompletnie, ale to zupełnie, go to nie ruszyło. Napiszcie, że jestem głupia i żeby nie zajmował się głupotkami :( Ciągle o tym myślę :(

FORUM SIĘ ZASTANAWIA:
***Czujesz dobrze, ale co by dało gdyby kolega się zatrzymał? Pogrzeb gołębia mielibyście zrobić?

***Uwaga, streszczam wątek: kierowca samochodu, którym jechała autorka, walnął przypadkiem w gołębia i pojechał dalej.

***Nie zawarlas sedna - autorka ma wyrzuty sumienia, że się nie zatrzymali i nie mieli szansy zresuscytować ptaka.

***Racja. Brak informacji o wartości kąta, pod którym nadleciał ptak, zupełnie zbił mnie z pantałyku.

***brak też informacji czy była to gołębica, która lada moment złożyłaby jajka czy samiec lecący jakąś zapłodnić

***30:2 usta dziób, usta dziób

****ujowo streszczasz bo nie wiadomo co miala przewieźć autobusem autorka i ile to ważyło że jednak lepiej jej było jechać samochodem kolegi męża. Ktory akurat jechał tamtą trasą.

***Karmę dla gołębi

***Nie no, ważyło 10 kg, ale nie ma ile ważył gołąb... Bo mając taką wiedzę można pewnie obliczyć siłę uderzenia...
No i wiadomo,że to SUV, mąż nie ma SUVa więc lepiej było z kolegą.

***mi kiedys grzmotnal w zderzak tak, ze go podbilo i przelecial po dachu. we wstecznym lusterku widzialam latajace piora, golebia gdzies w krzaki rzucilo.

***Mało! Ten gołąb mógł mieć dzieci! Powinien zrobić tak [link]

[LINK]

KROWA+

Link || kategoria: dom i zagroda || 15.04.2019, 12:52 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
A która ematka ma krowę?
Bo jaśnie prezes daje za taką 500+


FORUM SIĘ ZWIERZA:
***No niestety, tylko dziecko.

***Hmm... jesli mam dwoje dzieci i dokupię dwie krowy to bedzie mi się należała emerytura "mama+"?

***Poczekaj, ale jeśli jesteś nauczycielem, to już nie musisz robić sobie dzieciaka na 500+, wystarczy, że sprawisz sobie krowę. Mleko będzie, nawóz, to i ziemniaki wyrosną. Na balkonie ewentualnie. A z krową będziecie mogli oglądać wieczorem telewizję. Może da więcej mleka przy Big Brother niż przy Mozarcie?

***prawie się udławiłam pierogiem. To mówię ja - mieszkanka wsi, która niestety nie posiada krowy, ale dla przykładu dużo komarów. Za to też będzie dopłata?

***Od sztuki komara czy od kilograma?...

***To jest oferta dla nauczycieli. Od dzis chlewik przy kazdej szkole

***Krowy się trzyma w oborze, jak jakieś czytają ematkę, to im będzie przykro.

***Ja mam owce, za owce też dają?

***Ale w domu?

***Nie, w szopie .

***Właśnie koleżance powiedziałam, że na strajk pójdziemy w koszulkach z napisem " chcę być krową"

***Widzisz tanebo 2 tu są same miastowe i pojęcia nie mają o krowach i świniach.Twój hejt cienutki jak świński ogon .Amen.

***wypraszam sobie, ja mieszkam na wsi. W gminie wiejskiej. I mam komary. Oraz muchy. Muszę im zapewnić guano do jedzenia oraz jakąś krew. Na to się krety nadadzą. Ament

***Krowę to mogłabym mieć, to przyjazne zwierzę i dałabym radę tylko lokalu brak.

***Kury mam. Proponuję za kurę po 50.

***A jak żona do męża mówi ty świnio a on do niej ty stara krowo to się liczy?

***Powinni dostać 600.

***To już nie wiem czy lepiej kolejne dziecko produkować czy krowę kupić.
Jak żyć panie premierze?

[LINK]

ZDJĘCIE W WANNIE

Link || kategoria: niebiezpieczne związki || 15.04.2019, 09:00 || Komentarze (0)


Będzie trochę inaczej niż zwykle. Post powstał na forum Vinted.pl ale wygląda na to, że został usunięty po tym, jak NetworkAdmins Polska i Niebezpiecznik wrzuciły screena na swoje profile na fb. Będzie więc screen i odpowiedzi fanów Niebezpiecznika :) 

POST NA FORUM: 


FORUM WSPINA SIĘ NA WYŻYNY EMPATII: 
***Tylko niech wanny nie usuwa bo się woda ze zdjęcia wyleje
 

***A czy jakby usunął ścianę, to podejrzałby somsiadów? 

***Jeśli robione iPhonem, to live photo da się cofnąć do momentu jak wchodziła do wanny
 

***Jak kiedyś próbowałem usunąć ZUS przez Photoshopa ale jakiegoś pluginu mi brakowało
 

***Jak chcesz żeby było mniej piany to weź mydło. Mydło zjada pianę. #potwierdzoneinfo już w przedszkolu 

***Może jeszcze zoom zdjęcia jak w Blade Runner? 

***To zależy na ile osób jest ta wanna... 

***Jak piana jest w jednym odcieniu koloru to łatwo się jej pozbędzie 

***Coś pokroju ciąży w kolanie? 

***z zajściem przez korzystanie z tej samej deski klozetowej. 

***niech poczeka, jak woda wystygnie to piana zniknie 

[LINK

[podesłała Emilia - dzięki ;-))))]


DMUCHANIE NOSA W UŻYWANE MAJTKI

Link || kategoria: eMatka || 29.03.2019, 12:30 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Dmuchanie nosa w używane majtki?
Kazałybyście dziecku tak zrobić?
Wyobrażacie sobie, że tak można?


FORUM SIĘ ZASTANAWIA:
***Moje dzieci nigdy nie były aż tak giętkie żeby nosem do majtek sięgnąć...

***Ja myśle, że to zdjecie w parach, wymiennie: Jaś w majtki Małgosi, Małgosia w majtki Jasia.

***A nie zostanie od tego fetyszystą? Wiesz, dzisiaj wąchanie brudnych majtek, jutro LGBTQ+, BSM i inne literki.

***W sensie, że aktualnie używane? Trochę cieżko i daleko.

***ja tylko znam wycieranie majtkami twarzy, żeby nikt uroku nie rzucił na dziecko, czy jakoś tak ...

***Mój trzylatek ostatnio tak zrobił bez mojego nakazu. Siedział na nocniku, nie miał pod ręką chusteczki, zanim zdążyłam zareagować, wytarł nochal w świeżo zdjęte z tyłka majty.

***Nie, dla mnie to obrzydliwe

Ale mój facet ma kolegę, który tak robi. Uwaga, była po rozstaniu przy walce o prawa do dziecka powiedziała o tym w sądzie jako znak, że on ma jakieś pedofilskie zapędy (pewnie smarkał w gacie córki) Sąd nie uznał co prawda tego argumentu, ale teraz wszyscy wiedzą o tym jego zwyczaju. Wydał mi się przedziwny...

***Ale jak chce się wysmarkać to wyciąga z kosza używane gacie i wtedy to robi? Czy ściąga je z siebie? Czy z córki? Czy jak się nawiną a nie chce mu sie dudy ruszyć po chusteczkę?

***Ale że moje? Dzieci potrafią robić cuda, ale do swoich majtek raczej nie dostaną. Ok, idę stąd.

[LINK]

WYKRZYWIONA TOŻSAMOŚĆ PŁCIOWA

Link || kategoria: eMatka || 18.03.2019, 12:24 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Czy sesje zdjęciowe maluszków są bezpieczne?
Cześć dziewczyny! Mam takie pytanie dotyczące sesji zdjęciowej dla mojego maluszka... Antoś skończy w przyszłym tygodniu roczek, z tej okazji myślałam już od jakiegoś czasu o wykupieniu u fotografa sesji dla Niego, aby mieć pamiątkę na przyszłość. Do tej pory sama tylko robiłam mu zdjęcia, które trzymam na karcie pamięci, ale nie publikowałam ich ani na Instagramie, ani na Facebooku. Boję się publikować Jego zdjęcia w sieci, dość dużo naczytałam się o zagrożeniach i wolę dmuchać na zimne.
I tu pojawia się problem. Mąż pokazał mi wczoraj artykuł "Fotorelacje w sieci mogą słono kosztować fotografów". Przeczytałam i nabrałam wielu wątpliwości... Podobno fotografowie wcale nie dbają o bezpieczeństwo takich zdjęć, udowodniono, że hakerzy mogą w prosty sposób włamać się nawet na zablokowane hasłem galerie i wykraść takie fotografie. A potem kto wie gdzie takie zdjęcia mogą trafić. Nawet nie chce o tym mówić, ale chyba wiecie o co mi chodzi...
Boję się że tak mogłoby się też stać ze zdjęciami mojego Antosia. Jestem mocno nieufna w sprawach dotyczących mojego maluszka, dlatego chciałam się Was poradzić. Co myślicie o takich sesjach? Robiłyście takie dla swoich dzieciaczków? Co myślicie o tym, że fotografowie tak lekkomyślnie do podchodzą do tematu zdjęć? Nie przeraża Was to? W końcu przecież płaci się za taka sesję, a później jak się okazuje fotografowie nie przejmują się nawet co się z tymi zdjęciami stanie... Proszę podzielcie się swoimi doświadczeniami, bo sama już nie wiem co robić.


FORUM WSPINA SIĘ NA WYŻYNY EMPATII:
***Myślę, ze dzieciom do ukończenia 18 roku życia w ogóle nie nalezy robić zdjęć. Można się włamać nawet na prywatne komputery, albo do telefony, a przecież każde zdjęcie dziecka to tylko zaproszenie dla pedofila. Więc ew. jesli chce sie mieć taką niebezpieczną pamiątkę, to trzeba kupić stary aparat, nie cyfrowy, oczywiście nie dawać kliszy do wywołania, tylko zrobić sobie domową ciemnię, zdjęcia włożyć do albumu, album do sejfu.

***A jak się włamią do domu i ukradną album, to co? To bardzo niebezpieczne.

***Toż piszę, ze album do sejfu. Bez tego ani rusz!

***Bankomaty wysadzają, taki sejf to będzie pikus.
Stanowczo, lepiej nie robic zdjec.

Najlepiej tez nie wychodzic z dzieckiem na ulice. Tam tez czyhają zeby fotografowac znienacka.Naprawdę, jak bum cyk cyk.

***Najgorsze: trzeba również ostrzec dzieci w przeszkolu, ze nie wolno im narysować podobizny przyjaciela. Nawet jeśli to oznacza kółko i dwie kreski. Nie wolno i już.

[autorka] Nie chodzi mi o nierobienie zdjęć, tylko o to co się z nimi później dzieje... Można się śmiać, ale nie wzięłam sobie tego tematu z księżyca, tylko przeczytałam w gazecie. Dla mnie to jest ważny temat, to chyba nic dziwnego, że nie chce aby zdjęcia mojego dziecka wpadły w ręce komuś, kto nie wiadomo jak może je wykorzystać

***Jak pisało w gazecie, to rzeczywiście trzeba się pilnować. Więc bardzo uwazaj - ja ostatnio czytałam, ze w przedszkolu opiekunka znęcała się nad dzieckiem, ze niania była nieuczciwa, a nawet że porwali dziecko wraz z matką. Powinnaś bardzo uwazać i nie wychodzić z dzieckiem z domu, a już na pewno nie oddawać go do przedszkola. Najgorzej jednak jest na plaży - tam dziecko nieubrane, a ludzie mają komórki. Więć gdybyś była z dzieckiem na wakacjach pamiętaj, ze musi mieć zawsze zakrytą twarz.

***Papierowa torba z otworami na oczy?

***To bardzo poważne zagrożenie, dobrze że się tak przejmujesz. A jak zabezpieczasz Dziecko np na placu zabaw, żeby wiadomo kto nie zrobil Mu zdjęcia i nie wykorzystal Go wiadomo do czego? Ja zakładam kaptur i daszek od czapki tak, żeby zaslonil Dziecku całą twarz, ale Ono się wtedy często potyka i boję się, że wtedy wiadomo kto może sfotografować Jego Tyłek, bo jest wówczas wypięty i na widoku. Nie wiem co robić...

[autorka] Oj, nie wiem po co ta ironia. Przedstawiasz skrajność, a ja mówię o czymś co się dzieje na prawdę. Zadam Ci pytanie wprost, bo widzę że bardzo bagatelizujesz cały ten temat i też trochę "podkoloruje" sytuacje tak jak to robisz - z winy fotografa Twoje zdjęcia z sesji, w samej bieliźnie, bo akurat taką miałaś ochotę trafiają do sieci. Nie wiadomo nawet gdzie. Na plaży też chodzisz w stroju kąpielowym, ale chyba Twoja reakcja w tym wypadku będzie inna?
To oczywiście tylko przykład, którym chce pokazać Ci o co mi chodzi... Bo widzę, że nie rozumiesz, albo celowo przeinaczasz.

***Jeśli ktoś zobaczy moje zdjęcia w bieliźnie - sam będzie sobie winien... Niech sobie potem "odzobacza". A praktycznie zdjęcia moich dzieci SĄ w sieci, bo koleżanka wygrała jakąś nagrodę w konkursie fotograficznym, a moja córka była modelką. Natomiast sama wiesz kogo NIE interesują zdjęcia z sesji fotograficznych przy choince albo berbecia w koszu.

[autorka] Szczerze to nie spodziewałam się, że aż tak odmienne będzie Wasze zdanie w tej kwestii... Czyli jeśli zdjęcia Wasze lub dzieci wyciekłyby do sieci i zostały w jakiś sposób wykorzystane przez kogoś, a to wszystko z winy fotografa, to machnęłybyście ręką? Czy raczej wściekłybyście się? No właśnie, założę się że to drugie. A lepiej zapobiegać, niż leczyć. Dlatego właśnie myślę, że fotografowie niedbający o bezpieczeństwo zdjęć to nie jest błaha sprawa.

***Ależ my sie z Tobą zgadzamy. Powinnaś strzec dziecka. Każde wyjście z domu jest skrajnie niebezpieczne, nie wiadomo kto może zrobić zdjecie. Uwazam, że matki, które pozwalają, aby dziecko wychodziły z odkrytą twarzą na ulicę są skrajnie nieodpowiedzialne. Mam nadzieję, ze Ty tego nie robisz.

***Odpuścić, to niebezpieczne, a od tych dziwnych pozycji dzieciom się główki łamią i tożsamość płciowa wykrzywia.

***Dokładnie. Slyszalam o dziecku, ktore na sesji wlożono do koszyka i do teraz mysli, ze jest kotem. A minęlo juz 1772 dni

***A znasz fotografa, który zabezpieczy fotki Mojego maluszka ? Roczek skończył dawno( niedługo 17 lat mu stuknie), ale sesyjka mile widziana...
Na marginesie - jakoś tak wyczuwam reklamę( to " maluszkowanie", roczek, zaimki dużą literą- taki tekścik na zamówionko).

***Ale ze chcesz robić 17 - latkowi zdjęcia maluszka??? Ok, to dopiero jest niepokojące...

***nie wiem, ale jak slysze okreslenie "maluszek", to sie wywalam na lewa strone

***Bo jesteś lewaczką! Ja jestem prawdziwa Polka-katoliczka więc na hasło "maluszek" przewracam się na prawą stronę

***a mi się maluszek kojarzy jedynie z koniecznością zaciągnięcia ssania zanim się uruchomi. Nigdy tego nie potrafiłam zsynchronizować.

[LINK]

ZEZOWATE DEZYZORANTY

Link || kategoria: różne || 05.03.2019, 12:25 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Która kupuje dezyzoranty działajace 48 h?

FORUM ... JAK TO FORUM:
***Dezydoranty.

***Dezodorant. Z tarczą.

***i przyłbicą

***Dezydoranty to zapewne zalecenia z "Dezyderaty". Ale to miało działać dłużej niż 48h...?

***Btw ciekawe jak długo można kroczyć spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, nie myjac się i woniejac w poliestrowych ubraniach

***Tyle ile współtowarzysze wytrzymają

***Ale bez wyrzekania się siebie?

***Żeby martwym mężem nie wonialo w polonezie?

***Czy dezyzoranty to zyzowate, pardon, zezowate dezodoranty??? Zezują przez 48 godzin?

[LINK]

SKARPETKI, JEDNORAZOWY BIDET I PENIUAR, CZYLI EMATKA U GINEKOLOGA

Link || kategoria: moda || 25.02.2019, 10:19 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
U ginekologa w praktyce
Tak się zastanawiam. Do badania ściągacie skarpetki czy nie?
(Pytanie kieruję do kobiet, które wchodzą do gabinetu w spodniach lub legginsach (i skarpetkach), a nie w rajstopach i spódnicy).


FORUM SIĘ ZWIERZA:
***Nie.
Badanie to nie seks.
Aczkolwiek do seksu też nie ściągam.

***Nie, nigdy. A zwykle noszę ciekawe skarpetki np. w jednorożce

***Oczywiście, że zdejmuje. Jestem naga całkowicie pod jednarowym peniuaren.

***Do pobrania wymazu z pochwy i badania palpacyjnego rozbierasz się do naga i narzucasz peniuar?

***Mam badanie piersi. Ginekolog też to robi. Tak jestem naga.

***Stopy też ci bada?

***Rasowa ematka ma peniuar ma podorędziu w każdej sytuacji. Takoż pas do pończoch i jednorazowy bidet.

***Nie zdejmuję, bo mi zimno w stopy. Latem najczęściej zakładam bawełniane stopki, które przynoszę sobie w torebce, bo jak siedzę na fotelu i opieram stopy o te metalowe podpórki, to mi marzną (stopy, nie podpórki)

***Ja nie ściągam. I tak nogi idą na bok, czy jak to tam było

***Po co ? Ginekolog bada pochwę , macicę i przydatki a nie grzybicę stóp czy pedicure

***Zawsze zakładam specjalnie czyste skarpetki, żeby na bosaka nie przechodzić i żeby gołymi syrami przy jego twarzy nie machać

[LINK]

ŻYCIE NA BENEFICIE

Link || kategoria: różne || 20.02.2019, 09:02 || Komentarze (2)


Kolejny post z grupy Polacy na Malcie :)

POST NA FORUM:
Cześć zastanawiam się nad przeprowadzką po Brexicie z UK na Maltę.
Pytanie brzmi, czy na Malcie da radę żyć godziwie z tamtejszych benefitów, czy da radę coś z nich odłożyć czy też trzeba iść do pracy?


FORUM WSPIERA, RADZI, UCZY, WYCHOWUJE:
***Trzeba iść do pracy

[autor] na mieszkanie socjalne można liczyć?

***Tak. Na namiot nad wodą

[autor] na namiot to mnie stać, pytam o mieszkanie pod wynajem na koszt państwa

***Jak cos sie wynajmuje to chyba logicznie rzecz biorąc, nie robi się tego na czyjś koszt ?

[autor] więc może bez wynajmowania... po prostu na koszt państwa

***Nieroby

[autor] nie każdy ma krew niewolnika... skoro wszyscy pracują to czy ja też muszę?

***Praca uszlachetnia i ksztalci

[autor] przepracowałem już w swoim życiu łącznie 5 lat i nie czuje się bardziej szlachetny

***Jest cała masa mieszkań socjalnych tylko trzeba na pontonie przypłynąć.

***Ty tak poważnie?

[autor] dlaczego nie ?

***Weź za sobą skrzynkę jabłek -będziesz gnił razem z nimi!!!

***w Polsce jest zajebiscie, wracaj, machnij pare bachorow i z pincet plus zyj

***Mam nadzieje ze to nie jest zarazliwe

***Odnosnie pracy na Malcie mozesz poczytac tu LINK

[autor] pytałem o benefity a nie o pracę

***Nie ma socjalu (serio, tu trzeba pracować) , ale może grupa się zrzuci? Posiedzisz na plaży, a my niewolnicy, będziemy na to pracować... A tak serio, raz jeszcze - nie ma socjalu

[autor] jakieś zasiłki dla bezrobotnych? Może coś w stylu 500+ na dzieci ?

***Co ta są benefity? Tu się pracuje, nie lezy na plecach

[autor] niewolnicza krew

***Kolega ma na mysli pewnie "friends with benefits"

Grupa jest zamknięta więc będzie bez linku

PŁÓD W MAKIJAŻU

Link || kategoria: schizy ciążowe || 05.02.2019, 13:26 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Ale zaraz: czy make-up jest szkodliwy w ciazy??
Szkodzi w jakis sposob rozwijajacemu sie plodowi?? Bo ja bylam do tej pory przekonana, ze nie...a znajoma w ciazy dzisiaj mi mowi, ze tak...szkodzi.


FORUM WSPINA SIĘ NA WYŻYNY EMPATII:
***No płód ma raczej nie do końca rozwiniętą skórę, więc faktycznie jak mu nałożysz makijaż to może zaszkodzić.

***Strasznie trudno się płodowi sztuczne rzęsy doczepia, więc nie polecam. A klej może podrażnic oczko.

***I włosów nie można (mu) farbować, bo to też szkodzi.

***A najgorzej jak jescze nie ma włosów

***nie ma rady, trzeba przeszczep zrobic

***albo jak jest na etapie owłosienia całego ciała. jak to malować? czym golić?

***Ale macie problemy. Z lekka podfryzowac i spryskac kolorowym lakierem, po co golic czy malowac ?

***Lakierem trudno, po psikaniu zostają resztki i potem się ginekolog na wizycie śmieje...

***znacznie bardziej szkodza pryskane skorki owocow i warzyw jak " plod to zje".

( Jakies zaawansowane te wspolczesne plody, maluja sie , jablko ze skorka chrupia hoho....)

***Po przeczytaniu wątku widzę oczami wyobraźni moją koleżankę (akurat jest w ciąży, do pracy zawsze full make-up) jak siedzi i klei płodowi sztuczne rzęsy

***Ja jeszcze płodowi bym zafundowała natryskowe opalanie

[Płód ... tfu ... wątek jest świeżutki jak poranne bułeczki, więc po więcej zapraszam TUTAJ]

PATOLOGIA SYPIALNIANA

Link || kategoria: relacje międzyludzkie || 01.02.2019, 12:23 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Śpicie z mężem z konieczności czy z chęci ?
Śpicie w jednym łóżku z mężami czy macie osobne sypialnie. Dlaczego opuściłyście małżeńskie łoże ? A jeśli śpicie razem to dlaczego? Faktycznie tak wolicie czy nie macie wyjścia bo warunki lokalowe nie pozwalają na postawienie drugiego łóżka? Szczerze dziwi mnie ta moda. Czytałam, że wspólne spanie w jednej izbie, w jednym łóżku wzięło się właśnie z biedy, braku miejsca i oszczędnościach na ogrzewaniu. Bogaci małżonkowie z wyższych sfer mieli osobne sypialnie, w których się tylko odwiedzali. Gdyby w dzisiejszych czasach rodzeństwo musiało spać w jednym łóżku (nawet jednopłciowe dzieci w wieku szkolnym) to byłoby to uznane za patologię , skrajną biedę i brak warunków dla dzieci, bo przecież własne łóżko to podstawa. A wam nie przeszkadza, że nie macie własnego, prywatnego łóżka, w którym macie pełen komfort, prywatność, bez rozpychającego się, pierdzącego i chrapiącego za uchem męża? Znacie pary, które wyłamały się z panującego trendu i mają osobne sypialnie?


FORUM SIĘ ZWIERZA:
***U nas to taka patologia, że śpię tylko z mężem, ale i z psem

***Ja z mężem i trzema kotami. Myszy też się zdarzały. To dopiero patologia

***U mnie sa noce ze spimy my, 2 dzieci i 2 koty....jakby rybki mogly wyjsc z akwarium to tez by z nami spały...

***U nas jest tak, że jak w nocy kot wstaje jeść, to ja sie wreszcie moge swobodnie przeciagnać, kołdre na nowo ułożyć i wtedy czuje jaki to luksus spać tylko we dwoje. Prawie jak w tym dowcipie o żydzie, rabinie i kozie, tylko że u nas kot po jedzeniu wraca

***No ja śpę z konkubinem z biedy oczywiście, bo mieszkamy w jednoizbowej chacie i stac nas na jedno łóżko. Malo tego, jesteśmy tak biedni, że nawet koty śpią z nami.

***U nas wrecz przeciwnie, nie tylko czesto w osobnych lozkach, ale wrecz w osobnych miszkaniach. Kto bogatemu zabroni, ha!

***To jak my. Ba, jestesmy tak bogaci, ze nawet osobne rodziny mamy...

***Rozusta, Pani, i fanaberie na calego.

***Konkubinat też z biedy, bo na ślub nie stać

***Mieszkamy w kurniku, więc nie tylko wspólne łóżko, ale jeszcze sypiają w nim zwierzęta (pies).

***Łojj pani, pewnie, że z przymusu. Jeszcze i żywina z nami w jednej izbie staje.

***Napisalabym, zgodnie z prawda, ze z checi i wielka przyjemnoscia spimy razem ale dla dobra sfrustrowanych forumowych dziun napisze,ze spimy razem ale 'stary' smierdzi,pierdzi, zabiera koldre i nie pozwala otworzyc okna i, ze juz mecze sie tak dluuuugo!

[LINK]

WŚCIEKŁY KOT UCHODŹCA

Link || kategoria: różne || 15.01.2019, 12:29 || Komentarze (1)


POST NA FORUM:
Wlasnie wrocilam z malej wycieczki w Niemeczech. Przyszlo mi sie spac w namiocie i do namiotu wlazl kot. To znaczy nie do samego namiotu a pomiedzy dwie warstwy (wszystkie namioty maja przewaznie jakis wierzch ortalionowy i srodek z plotna/siatka). Polprzytomna w srodku w nocy kota najpierw pogonilam noga, jedna ciekawska bestia wlazla znow i machnelam go wlasna dlonia. Teraz sie zastanawiam czy nie powinnam isc do lekarza zaszczepic sie przeciw wscieklinie. Sladow zadrapan nie mam, na pewno mnie nie ugryzl ale to jednak nieznane mi zwierze. Wlasciciela ani kota po nocy nie bylo szansy znalezc wiec wiadomo ... Podobno tez w Niemczech od 2010 roku nie zanotowano przypadku wsciekliny u zwierzat domowych. Kot domyslam sie, ze raczej nie dziki i obeznany z ludzmi bo nie uciekal ani sie nie bal.
Co radzicie?


FORUM WSPINA SIĘ NA WYŻYNY EMPATII:
***Powiedz, że żartujesz?
Jak przegonisz gołębia i machniesz na niego ręką lecisz się szczepić na ptasią grypę?

[autorka] Kota doknelam przez siatke w namiocie, dlatego nie zartuje. Normalnie bym sie nie zastanawiala. Nic no, jutro pojde do lekarza rodzinnego, powodbnoe pierwsza dawke szczepionki trzeba podac w ciagu 10 dni.

***uważaj, bo mógł zaszczepić ci pod skórą surowego ziemniaka. zostały ci trzy minuty życia, wykorzystaj je mądrze.

***Radzę ci poszukać sobie dobrego psychiatry.

***będziesz żyć.

***Odpuść, równie dobrze dzika wiewiórka mogła Ci się skichać na tropik, a przecież go potem zwijałaś...

***Albo się bzykać z panem Wiewiórkiem i zostawić płyny ustrojowe...

***Boskie, siedze i placze ze smiechu, nawet nie mam sily skomentowac

[autorka] No dobrze, wyjasnij jak krowie na rowie co jest w tym smiesznego?

***Jak krowie na rowie: nie miałaś kontaktu z płynami ustrojowymi (zakładam, że nie pacnęłaś kota w odbyt czy głebię gardzieli), nie miałaś uszkodzeń skóry, kota nie lizałaś ani nie dotykałaś gałką oczną, sama twierdzisz, że od 2010 r nie odnotowano na tym terenie przypadków wścieklizny.

***Gałką oczną w odbyt kotu

***Pchał się do namiotu- to był kot uchodźca!

***Partnera tez zaszczep, przeciez dotykal Cie.. chyba.

***Wy tu śmichy chichy, a autorka zamilkła, może już pianę z ust toczy

***No. Bo na pewno nie poszla sie napić. Światła sobie też nie zapaliła

***Bo to zdradziecki atak antyszczepionkowców jest

***I myślisz, że wysłali kota sabotażystę?
A może to był lis? A autorce tylko się wydawało, że to był kot, w sumie ciemno było i może go tą ręką pacnęła akurat w odbyt, a on ze strachu popuścił.

***Akurat tam w odbyt pacnęła.

Lisa w penisa!

[LINK]

MURZYNEK

Link || kategoria: relacje międzyludzkie || 11.01.2019, 10:39 || Komentarze (0)


Ten post jest z 2002 roku, ale ktoś postanowił go przypomnieć na forum. Jeśli jesteście w pracy to lepiej ukryjcie się gdzieś. Na mnie się dziwnie patrzą ;)

POST NA FORUM:
Sprawa dotyczy naduzycia seksualnego i jak sobie z tym poradzic
psychologicznie i dlatego prosze o porade wlasnie na tym forum. Wszystko
wydarzylo sie w ostatnim tygodniu ale dreczy mnie do dzis. Jestesmy mlodym
malzenstwem bez dzieci z zaledwie polrocznym starzem ale znamy sie ponad 2
lata. Moj maz ma lekiego fiola na punkcie seksu ale dotad wszystko bylo w
normie, no w kazdym razie do zaakceptowania. Urozmaicalismy sobie zycie w
rozny sposobi raz bylo lepiej raz gorzej ale nie tak zle. Problem wynika w
zasadzie z jednego – nie lubie robic mu loda. Rakiete owszem ale branie do
ust jego czlonka mnie jakos odrzuca. On nie bardzo rozumie dlaczego i
wypytuje mnie caly czas a ja po prostu nie wiem dlaczego. Czasami po pijaku
nawet nie mam oporow ale ze nie pije to zdarza mi sie rzadko, ze najdzie mnie
ochota na loda.
Tydzien temu zdarzylo sie cos co zachwialo naszym malzenstem. Zeby przyblizyc
problem napisze troche na wstepie. Czasami robimy cos ze soba co widzielismy
wczesniej na przyklad na jakims filmie. Po obejrzeniu ‘9 i pol tygodnia’
polewalismy sie sokiem i potem lizalismy ten sok ze skory, albo on smarowal
mi pepek drzemem a potem wylizywal – nawet fajne uczucie choc nie wylizywal
do konca i potem troche nasze brzuchy sie kleily. Ale to szczegol. No i
wlasnie poprzedniej soboty jak wrocilismy z kanjpy i on byl troche na muszce
a ja nie to stalo sie to glupie zdarzenie. Ja juz lezalam w lozku a on
poszedl do kuchni i wrocil z murzynkiem na czlonku. Murzynek to taka kremowka
na wafelku oblana czekolada. Tlumacze dla tych co moze mysle, ze murzynek to
jakies czarne dziecko. On zdjal ten wafelek i nasadzil sobie tego murzynka na
czlonka i podszedl do mnie prowokujaco i stanal przy lozku. Ja akurat
zupelnie nie mialam ochoty na seks szczegolnie ze jak on jest pod muszka to
wszystko trwa kilka sekund i tylko jemu dobrze. Oczywiscie, wyczulam dobrze
jego aluzje ale o lodzie nie moglo byc mowy. Wiec zdjelam mu tego murzynka z
czlonka i rozplaszczylam na jego brzuchu. Tak niby zartem i smiejac sie bo
nie chcialam go urazic ale on sie wsciekl. No moze nie tak calkiem ale
polozyl sie ostentacyjnie na lozku z tym rozmazanym murzynkiem na brzuchu i
pokremowanym czlonkiem i tak lezal nieprzykryty i nadasany jak nie wiem co. A
ja nic i udalam, ze ide spac i tyle tego bylo. Rano cale lozko bylo ubabrane
tym murzynkiem bo on sie oczywiscie nie poszedl umyc tylko jak mowil czekal
na moja akcje i reakcje. No to sobie czekal. Ale ja nie bede robila loda
pijanemu facetowi nawet jezeli jest moim mezem.
W poniedzialek sprawa sie pogorszyla bo okazalo sie, ze po tym murzynku on
dostal jakiejsc infeksji wewnetrznej. Bardzo go bolalo jak sikal i nawyzywal
na caly swiat, ze pewnie dostal salmonelli i ze wszystko przez mnie.
Powiedzialam, ze zamiast narzekac na caly swiat niech lepiej pojdzie do
lekarza ale on nawet slyszec nie chcial. Troche zreszta go rozumiem no bo jak
mialby powiedziec o tym murzynku? Cala przychodnia by sie potem z niego
smiala a i po miescie moglo by sie rozniesc.
We wtorek przyszedl z pracy calkiem obolaly i blady. Ale najgorsze bylo to,
ze jego kolega, ktoremu sie zwierzyl powiedzial, ze na takie cos najlepszym
lekarstwem jest jak mu ktos obciagnie. To znaczy, ze zrobi wlasnie tego loda.
No i on glupi uwierzyl i przyszedl do mnie wprawdzie grzecznie ale
opowiedzial wszystko i ze ja mam mu niby tego loda leczniczo zrobic. Ja na
to, ze nawet niech nie marzy bo co on sobie w ogole mysli, ze ja mam potem
zlapac ta jego salmonelle po tym starym murzynku?! On troche mi przyznal
racje ale powiedzial, ze jest to sprawdzony indianski sposob i ze ja moge
potem wszystko wypluc i na pewno sie nie zaraze. Ja mu na to powiedzialam, ze
na pewno to ja mu tego loda nie zrobie. Ale sprawa sie na tym nie skonczyla.
On powiedzial, ze jak nie to nie ale on sprawe juz tam jakos zalatwi.
Oczywiscie, on nie jest taki wygimnastykowany, ze moglby to zrobic samemu
wiec zapytalam go, czy pojdzie z tym do lekarza. A na to on powiedzial, ze on
juz znajdzie lekarke na ten bol. No i to oczywiscie byla aluzja, ze on moze
pojsc do burdelu i zaplacic za to obciagniecie. Powiedzialam, ze jak to zrobi
to koniec z nami a on mowil, ze sama jestem sobie winna bo nie chce a on
widzi tylko jedyny ratunek w tym obciagniecie. No to sie zgodzilam i na
koniec mimo wszystko tylko w celach leczniczych to nawet chcialam mu zrobic.
Ale nic z tego nie wyszlo bo go tak strasznie bolalo, ze przeszla mu od razu
jakakolwiek ochota na tego loda. Mnie zreszta takze odrzucalo bo caly czas
myslalam o tej salmonelli.
Potem bylo troche lepiej z dnia na dzien i jakos mu ten bol przechodzil. No i
w ostatnia sobote calkiem mu przeszlo i bylismy znowu w knajpie i po tej
knajpie on znowu zrobil ten sam numer! Tym razem to juz bylo calkowite
przegiecie bo te murzynki mimo, ze z lodowki to po tygodniu byly juz naprawde
stare i jezeli jest w nich salmonella to co to moglo znaczyc? On sie
zwyczajnie nade mna znecal. Powiedzialam mu, ze zdrunial do reszty ale jak tu
z pijanym rozmawiac. Poza tym nie mialam ochoty znowu prac przescieradla i
poszewki. Powiedzialam, ze zrobie mu w lazience ale tam wzielam tego murzynka
i wyrzucilam do kibla o jemu tylko umylam i powiedzialam by sobie poszedl
spac. Byl zmeczony i usluchal ale ja nie moglam zasnac i przewracala sie na
lozku cala noc. No bo jak tak ma byc caly czas, ze on bedzie przychodzil z
tym murzynkiem do lozka to ja nie wytrzymam, nawet jezeli to bedzie tylko po
pijaku. Pomozcie cos, ratunku!


FORUM WSPIERA, RADZI, WYCHOWUJE:
***buhhaahhahahhaa
Fajnie zaczac tydzien w tak zabawy sposob, rozesle twoj
post znajomym na gg, tez niech sie posmieja, masz
dziewucho, chlopaku talent literacki:))))
Nie napisalas, czy umiescil tego murzynka na umytym
czlonku, czy na takim, po sprostaniu potzrebom
fizjologicznym, bo jak wiadomo knajpa + piffko rzadza sie
swymi prawami...

***a jak sie robi rakiete?

***moj maz tez pewnie by chcial,zeby mu zrobic rakiete,ale jak to sie robi???????

***Jak się robi rakietę??? może trzeba wsadzić petardę do tyłka i podpalić??

***Ugryź go w tego murzynka raz a dobrze.

***Ale wy jestescie niedouczeni - loda bierze sie do buzi a rakieta to reka! Co za
ludzie, gdziescie sie chowali?

***Buhahahaha! Ale sie usmialam! Dobre, dobre!
Jesli to nie zart, to powiedz, kto wg Ciebie, jesli nie Ty, mialby mu tego loda
robic?

***Hm...
Chcialabym doradzic cos madrego ale nic mi nie przychodzi do glowy oprocz tego,
ze moze zamiast murzynka zastosowac kajzerke z maslem. To jakos tak zdrowiej -
bez cukru, ktory moglby zle na Twoje uzebienie wplynac i w ogole...
Pzdrw

***Rewelacja :)
To rzuca calkiem nowe swiatlo na moje przyszle zycie seksualne.

***Wlasnie przeczytalam ten list, staralam sie czylac dokladnie, ale jest juz
pozno, wiec byc moze cos tam mi umknelo, ale mimo to bardzo chcialabym pomoc.
Tylko, ze niewiele doswiadczen mam z murzynkami, bo piec nie za bardzo umniem
(moze gdyby problem dotyczyl kanapek, to jakos moglabym pomoc), ale i tak
chcialabym pomoc. Wiec tak sobie pomyslalam, ze moge popytac znajomych. Na
szczescie mam troche znajomych, wiec moze oni by cos mogli pomoc. Tylko, ze
teraz juz troszke pozno, wiec moze zadzwonie jutro, bo jak zadzwonie teraz, to
oni moga sie troche zloscic, ze ich budze? Chociaz to w powaznej sprawie
przeciez. Ale moze jednak podzwonie jutro, tylko moze nie tak z rana, bo moze
tez niektorym sie to nie podobac, ze tak dzwonie z rana w sobote. A jak sie
wkurza, to przeciez moga nie pomoc, nawet gdyby wiedzieli jak. To moze jedank
nie ryzykowac i poczekac do poludnia?
Na razie badz dzielna, i daj daj sie, zwlaszcza uwazaj na ta salmonelle, bo ja
gdzies slyszalam, ale nie wiem czy to jest prawda, czy tylko taka plotka, ze
salmonella nie jest najzdrowsza.

***Kochanie - myślę, że już najwyższy czas pozbyć się tego murzynka z lodówki.
Tydzień mu wystarczy. Jak widać nie bardzo Wam smakował na talerzu, a i z
członka go nie można było zjeść, więc może zmień menu deserowe i już więcej go
nie kupuj. Z pewnością rozwiąże to Twój problem. Pomyśl o eklerkach - te są
smaczniejsze.

***Nie rozumiem twoich oporów kulinarnych. Pewnie potrafisz przygotowac tylko
potrawy na ciepło lub kanapki.

A zrobienie loda to wcale nie takie trudne, jeśli masz troche dobrej woli,
książkę kucharską i zamrażalnik.
Trzeba tylko ukręcić... a zresztą co bedę się rozpisywać , przepis znajdziesz
w "Kuchni Polskiej".

Co do murzynka, może kontrast kolorystyczny jest zbyt duży, jeśli partner jest
rasy kaukazkiej i to rani twoje poczucie estetyki.
Kupuj ptysie.

***Ja mam kilka pomysłów na rozwiązanie twojego problemu:

1. Skoro masz opory z "lodem" a z "rakietą" sobie radzisz, to przyjżyj się
małym dzieciom. U nich jest zasada- "Co do rączki to do buzi" ;-)))

2. Może poprostu nie lubisz surowego mięsa ?? Tutaj proponuję dwa rozwiazania-
albo ugotuj go rano razem z parówkami , albo
wsadź go w toster

3. Siedźcie dłużeju w knajpie. Jak mężulek lepiej popije bedziesz miała z głowy
problem loda, jak również jakiegokolwiek współżycia ;-))

4. Może masz opory natury estetycznej ?? Wtedy musisz kupić farbki i
pomalować "orzełka" w jakieś kwiatuszki, lub inne motywy ;-))

Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłem ;-)))

PS Wyrzuć z lodówki te murzynki !!!!!!!!! One są już przeterminowane !!!!!!!

Polecam całość tutaj: [LINK]

SOFA, ALE JEDNAK NIE

Link || kategoria: dom i zagroda || 03.01.2019, 12:44 || Komentarze (3)


Szczęśliwego Nowego 2019 :)

POST NA FORUM:
jak nazywa się taki mebel
Jak wyszukać w necie taki mebel: tapicerowane siedziska, jakby bezp. na podłodze, bez nóżek, czasami bez oparcia, a czasem wyprofilowane. Takie zastępstwo dla sofy, niska sofa bez oparcia. Jak się takie cholerstwo nazywa? Pomóżcie!! Zdjęcie mi wcięło niestety, a było jedno jedyne.


FORUM MOCNO SIĘ ZASTANAWIA:
***legowisko dla psa

***Zawalidroga?

***pufa, lawa

***Lawa?!

***tak, wulkaniczna. o czym innym moglam pomyslec w watku meblowym.

[LINK]

ZAUSZCZONA KICHANKA

Link || kategoria: relacje międzyludzkie || 10.12.2018, 12:33 || Komentarze (0)


POST NA FORUM:
Romans z paskuda
Maz mojej znajomej ma romans.
I to z kim!
Ona, znajoma- sliczna, subtelna, zgrabna dziewczyna. Zadbana.
On- niczego sobie facet
Kichanka- takie nic w sumie, zauszczona, zaniedbana mysz. Brak makijazu, nadwaga, tragiczne ubrania. Starsza rok od niego!
Czy ktos jest w stanie mi.wytlumaczyc o co chodzi? Co taki facet ma w glowie? Nikt nie jest tego w.stanie pojac, co kieruje mezczyznami wchodzacymi w romans z kobietami z duuuzo nizszej ligii niz ich partnerka?


FORUM WSPINA SIĘ NA WYŻYNY EMPATII:
***"Zauszczona kichanka".

Cudnie.

***No co? tzn Przeziębiona kochanka z brudnymi uszami

***Pewnie te ubrania były tak tragiczne, że postanowił ją rozebrać, to logiczne.

***Stad wniosek, ze pan sie poswieca dla ludzkosci i powinien za to medal dostac.

***Co taki facet ma w głowie?

Kichankę

***Na fali wątków o zdradach czekam jeszcze na wątek o facecie zdradzającym żonę z facetem, zdradzajacym z zapuszczonym facetem, a na koniec o facecie zdradzajacym żonę z transwestytą (czego mu może brakować w małżeństwie???).

***Nie wierze! O caly rok starsza!!! Co za koszmar!

[LINK]

Online:



Menu

O blogu
Załóż bloga

Kontakt:

Wyślij wiadomość

wspoludzial@gmail.com
gg: 4914801


Archiwum

2019
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec

Kategorie

anatomia(31)
czas wolny(37)
dom i zagroda(66)
eMatka(22)
fizjologia(35)
jopowa, belladonna i potworski(37)
krótko i treściwie(110)
kuchnia(5)
metafizyka(12)
moda(11)
(nie)bezpieczny seks(9)
niebiezpieczne związki(165)
ortografia dramatyczna(9)
poradnik(24)
przyroda(9)
psychologia(46)
relacje międzyludzkie(143)
różne(249)
schizy ciążowe(63)
sport i rekreacja(13)
szukajcie a znajdziecie(6)
święta(11)
działalność misyjna(39)
zdrowie i uroda(84)

Linki

Forum Gazety Wyborczej
Forum Samosia

Wielki Brat patrzy

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl